Dziesiąte urodziny Gralingrad.pl

Dziesiąte urodziny Gralingrad

I tak minęła cała, długa dekada. To już dziesięć lat, odkąd prowadzę bloga Gralingrad.pl. Moje małe, niepozorne miejsce w przepastnej sieci, gdzie na swój własny sposób dzielę się pasją do gier. Jak co roku zapraszam na tradycyjne, urodzinowe przemyślenia oraz podsumowanie tego, co wydarzyło się w minionych miesiącach w Gralingradzie.

Dobre decyzje

Nie da się tego jakoś konkretnie wytłumaczyć, ale moment zakładania bloga Gralingrad.pl zapisał się mi w pamięci. W połowie 2015 roku, zainspirowany kilkoma dyskusjami i opiniami bardziej doświadczonych twórców internetowych, postanowiłem założyć bloga na własnym serwerze i pod własną domeną. Początkowo jako takie dodatkowe miejsce do publikacji, które z czasem zaczęło przejmować coraz więcej i więcej uwagi. To była dobra decyzja. Gameplay.pl, na którym wcześniej przez kilka lat publikowałem, kilka miesięcy temu przestał istnieć. Przepadły setki, jeśli nie tysiące wpisów rozmaitych blogerów, którzy recenzowali i bawili się w publicystykę. To mógł być też smutny koniec Gralingradu, gdybym dziesięć lat temu nie podjął właściwej decyzji.

Dekadę później Gralingrad.pl ma się dobrze. Egzystuje sobie w swojej małej przestrzeni. Jest kojarzony przez skromne grono graczy i czytelników, którzy lubią tu zajrzeć co jakiś czas lub przypadkowo natrafią na interesującą treść z wyszukiwarki czy z sociali. Kiedyś patrzyłbym na obserwowaną od miesięcy stagnację w statystykach odwiedzin ze smutkiem, złością czy irytacją. Dzisiaj cieszę się z każdej dziesiątki czytelników, którzy zawitali w te progi i znaleźli tu dla siebie coś do czytania.

Ta zmiana podejścia do prowadzenia Gralingradu pozwala mi skupić się na tym, co rzeczywiście ważne. Na przyjemności tworzenia kolejnych opowiadań. Na utrwalaniu wspomnień z przygód w wirtualnych światach i na dzieleniu się z Wami radościami z kolejnych poznawanych i ogrywanych produkcji. Bez pogoni za wyświetleniami i wynikającej z analizy statystyk presji. To wszystko z kolei przekłada się też na fakt, że blog nie ma żadnego wyznaczonego celu, który chciałbym z nim osiągnąć. Nie celuję w dobicie do kilku tysięcy odwiedzających miesięcznie. Nie chcę bić się o wyższe pozycje w wyszukiwarce i większą rozpoznawalność. Zamierzam za to kontynuować to, co robię. Każdego tygodnia, miesiąca i roku publikować tu kolejne opowiadania z gier oraz sporadycznie pojawiające się felietony. Dopóki wystarczy sił i dopóki nieprzerwanie sprawia mi to aż tyle frajdy.

Rok 10 w Gralingradzie

Zbliżając nieco perspektywę, spójrzmy wspólnie, jak minął ostatni rok na blogu. Na pewno mogę być zadowolony ze swojej aktywności. Udało mi się na tyle dobrze organizować czas, by spisać i nagrać sporo różnych materiałów. Powstały nowe opowiadania, jak długa seria z Final Fantasy 7 Rebirth, ale też nieco krótsze z nadrobionych po latach Syberii czy InFamous. Wrzuciłem też na swój ruszt ciekawe indyki, w rodzaju Rain czy Figment, które zaowocowały własnymi seriami publikowanymi na łamach bloga.

Statystycznie Gralingrad jest w podobnym miejscu, w którym znajdował się też rok czy dwa lata temu. Miesięcznie odwiedza go około 400-500 osób, przeważnie trafiając tu z wyszukiwarki, ale też bezpośrednio zaglądając na stronę. To dla mnie szczególny powód do radości, jeśli ktoś zdecydował się obserwować bloga i sprawdzać, co nowego pojawia się na łamach. Zawsze też z radością spoglądam na dane dotyczące czasu spędzanego na poszczególnych tekstach. Pokazują, że wiele tych opowiadań i felietonów jest czytanych.

Obok pisania, znalazłem też czas na dogranie kilku audiobooków. Zrealizowałem w tym aspekcie założony plan minimum. Powstały słuchowiska z Monster Hunter Freedom Unite, Soul Reavera i pierwszy epizod z For Honor. Biblioteka dostępnych materiałów odrobinę się powiększyła i każdy, kto przypadkowo natknie się na kanał na YouTube, Spotify czy na innej platformie podcastowej, może już spędzić kilka godzin na słuchaniu historii z gier. Oto mi chodziło, kiedy zaczynałem. Czuję, że jeszcze sporo ciekawych audiobooków mógłbym nagrać i mam nadzieję, że będzie ku temu okazja.

Sam kanał na YouTube zaliczył w ostatnich dwunastu miesiącach ładny wzrost. Przekroczyłem barierę trzystu subskrybujących, a łączny czas oglądania i odsłuchiwania moich materiałów dobił niemalże do stu pięćdziesięciu godzin. Z zaskoczeń – audiobooki Need for Speed: Most Wanted cieszą się niespodziewaną popularnością – razem trzy odcinki zanotowały już ponad 1700 odsłon. Pierwszy „Pamiętnik Arthura Morgana” z Red Dead Redemption 2 też ma już ponad tysiąc odtworzeń. Ten z Resident Evil 2 – pierwszy opublikowany – osiągnął już 2 500 wyświetleń. Ogromnie się cieszę i dziękuję!

Gralingrad to w teorii też media społecznościowe, ale niewiele się zmieniło od ubiegłego roku, kiedy w natłoku obowiązków przestałem je aktywnie prowadzić. Zaglądam na Facebooka, Xittera, Bluesky, Instagrama czy TikToka sporadycznie. Niejako po to, by dać znać, że żyję i nadal tworzę. Wiem, że taka nieregularność wpływa automatycznie na mocno ścięte zasięgi i niewiele daje. Zdaję sobie też sprawę, że bez autopromocji czy płatnej promocji na tych wszystkich serwisach trudno dotrzeć do odbiorców z moimi materiałami. Gdyby może doba miała 27 godzin, znalazłbym chwilę na regularność na poszczególnych profilach. W tym momencie jednak są po prostu daleko na liście priorytetów. Autentycznie wolę i lepiej się czuję z wybraniem czasu choćby na granie, czytanie bądź oglądanie zamiast na postowanie i udzielanie się na Fejsie czy Bluesky.

Brucevsky poza domem

Gralingrad.pl to mój wirtualny dom, ale Brucevsky’ego znajdziecie też w dwóch innych projektach, w których mam ogromną przyjemność brać udział dzięki niesamowitym i inspirującym ludziom.

RaczejKonsolowo i podcasty „GameCast” oraz „Raport o grach” wpisały się w moją codzienność i z radością siadam za każdym razem przed mikrofonem, żeby pogadać z Tomkiem, Anią i Bartkiem o ogrywanych tytułach lub branżowych nowinkach. Chciałoby się nawet częściej, ale na razie warunki na to nie pozwalają i tutaj raczej życiowo będzie tylko więcej wyzwań. Niemniej jestem ogromnie wdzięczny za możliwość bycia członkiem tak niesamowitej ekipy!

Drugi z projektów to współpraca z serwisem Gry-OnLine. Trwa już dobre szesnaście lat i choć przez ten czas zawsze byłem takim luźno orbitującym w okolicach redakcji autorem, tak bardzo się cieszę, że nadal mogę dla GOL-a tworzyć felietony i artykuły. Wymagają często wiele pracy, dużo researchu, ale sprawiają przez to jeszcze więcej satysfakcji i radości. Tylko w ostatnich miesiącach mogłem przybliżyć w ten sposób historię polskiego genialnego wynalazcy Jacka Karpińskiego, okoliczności powstawania Turoka czy omówić wpływ Richarda Honeywooda na lokalizacje jRPG-ów. Dzięki, Aniu i Krzysztofie, za tę szansę!

Dekada Gralingradu

A skoro to już dekada Gralingrad.pl, to nie może też obyć się bez spojrzenia w statystyki i wskazania najchętniej czytanych materiałów. Google Analytics ma niekompletne dane, ale obejmuje większość lat, kiedy już pisałem opowiadania, więc stanowi sensowne źródło informacji. Najwięcej osób zajrzało do Gralingradu, by poczytać o Generale Daimosie i powspominać kultową w Polsce animację. Dalej w klasyfikacji pod względem liczby odsłon jest sporo odcinków pamiętnika Arthura Morgana z Red Dead Redemption 2. Niemało osób odwiedziło stronę, by poczytać o Grim Fandango i Syberii, ale o dziwo też o PES 6 czy Resident Evil 2 (tym klasycznym z PSX-a). Spory przekrój różnych wpisów, o tytułach starszych i nowszych, od przygodówek, przez sandboksy, po sportówki. Taki właśnie jest Gralingrad – miejsce, gdzie każdy może znaleźć jakiś kąsek dla siebie.

Dziesięć lat minęło szybko. Gralingrad stał się moim projektem z pasji, sposobem na oderwanie od codzienności, małą radością w trudniejszych chwilach. Miejscem, gdzie mogę realizować się pisarsko, bawić słowem, szlifować umiejętności, a jednocześnie dzielić się z Wami swoimi zainteresowaniami. Czego chciałbym sobie życzyć przy tej okazji? Kilku rzeczy. Na pewno czasu, by udawało się niezmiennie znaleźć chwile na bloga, YouTube’a, podcasty i artykuły. Do tego też może spokoju, co by fala trzęsień ziemi na internetowym poletku, wywoływana przez sztuczną inteligencję, nie wypchnęła Gralingradu gdzieś w ogóle poza radar czytelników i słuchaczy. Na koniec jeszcze może swojskiego „sto lat”, co by i strona i sam autor mieli okazję napisać Wam jeszcze urodzinowy wpis za rok, za dekadę i w 2050 roku.

Jeśli to przeczytaliście, jeśli tu zaglądacie, jeśli znaleźliście w Gralingradzie coś, co ożywiło wspomnienia, rozbawiło lub zainspirowało Was, dzięki! Za Wasz czas i za obecność. Za wszystkie wizyty, za napisane komentarze, za udostępnienia, polubienia i przesłane wiadomości. Dzięki za każdą aktywność i interakcję. Dla małych autorów i takich blogów ma to szczególne znaczenie. Fajnie, tak po prostu, móc z kimś pogadać o grach. Do przeczytania i usłyszenia, Towarzyszki i Towarzysze!

Możesz również polubić…

2 komentarze

  1. Germanos pisze:

    Wspaniała rocznica. Gratulacje Norbert! Życzę ci dużo sił, samozaparcia, energii, cierpliwości i weny, dla kolejnych (co najmniej) dziesięciu lat. Dobrze wiem, jak trudne jest prowadzenie bloga niemalże solo, więc doceniam takie urodziny. Dzięki za bycie częścią podcastów RaczejKonsolowo.
    PS. Też zaczynałem jako autor tekstów, ale na PSSite 🙂 i w pewnym momencie wskoczyłem na własny statek. Świetna decyzja.

    • Brucevsky pisze:

      Dzięki, Tomku! Prowadzenie bloga stało się częścią mojej codzienności, bez której nie wyobrażam sobie teraz życia. I choć w ekipie RK jestem od stosunkowo niedawna, to jest ona dla mnie równie ważna, a aktywność podcastowa sprawia równie wiele frajdy. Oby tylko czasu i możliwości nie brakowało na pisanie, nagrywanie i oczywiście też na granie. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.